|
Coraz trudniej dostać kredyt…
Ale niektórzy dają go chętniej niż inni.
14 maja 2012 r.
Rynek kredytów się kurczy. Wszędzie głoszą, że za chwilę tylko bogatych będzie stać na kredyt, a przynajmniej tylko tacy będą mieli szansę, żeby go dostać… Jakby nie patrzeć, nasz zmagania o kredyt w większości banków są z góry skazane na niepowodzenie – niektórzy po prostu przestali pożyczać z zasady. Ale jest jeszcze kilka miejsc, gdzie można spróbować, a oni wiedząc, że mogą nam pożyczyć, głoszą tę radosną wieść wszem i wobec. Oto kilku z tych darczyńców.
Tydzień temu Deutsche Bank, sprzedający kredyty pod nazwą db, oświadczył, że chętnie pożyczy nawet 150 tys. zł temu, kto nie przedstawi zaświadczenia o dochodach. Oczywiście, nie każdy może sobie ot tak wejść do banku i wynieść ile chce – taki przywilej skierowano do grup zawodowych o najwyższym, że tak to ujmę, współczynniku zaufania społecznego. Kto to taki, proszę się wybrać do banku, wtedy się dowiesz, czy w takiej grupie jesteś.
Że szybko i tanio można zostać posiadaczem kredytu gotówkowego, usiłuje nas przekonać Chuck Norris. Nie śmiem krytykować tak wpływowej postaci rynku finansowego, więc tylko zaznaczę, że Chuck twierdzi, że jest to również łatwe, nie trzeba przedstawiać poręczycieli, a jak wezmę 50 tys. zł na 6 lat (72 miesiące), to miesięczna rata wyniesie niecałe 1100 zł. Nawet nie próbuję czytać małego druku, niech klienci BZ WBK sami sobie zadadzą ten trud.
Na koniec oferta jednego z multi-kredyto-dawców, czyli doradcy finansowego z portalu Broker.pl . Twierdzą oni, że są w stanie wynaleźć taki kredyt, że rata będzie wynosić 14 zł miesięcznie. Okazuje się, że ten kredyt to tylko na 500 zł, no ale niska rata to niska rata : ) A swoją drogą chwilówki są znacznie droższe, więc nie ma co wybrzydzać.
I jeszcze tylko przypomnę internautom o tym, że czasami najłatwiej jest sięgnąć po to, co najbardziej pod ręką – po bank internetowy.
mBank cały czas twierdzi, że pożycza, i to nawet do 100 tys. zł, na okres do 84 miesięcy, przelewając sumę prosto na nasze konto, nie pytając, na co jest nam to potrzebne. Warto sprawdzić i tutaj.
Loading
Suwaków jest więcej,
Czyli jak łatwo obliczyć chwilówkę.
14 maja 2012 r.
No dobra, przyznaję się, może nie szukałem zbyt dokładnie. A może idea suwaka zaczyna się rozpowszechniać w tempie pandemii dżumy w średniowiecznej Europie? W każdym bądź razie okazało się, że firm, które próbują zachęcić klienta do wzięcia chwilówki wzbudzając na dzień dobry jego zaufanie, jest więcej.
Każdy, kto szukał chwilówki, wie, że są dwa problemy, które trzeba przejść od razu. Pierwszy, to czy ją otrzymamy. Nie jest to wcale takie jasne, nikt nie będzie rozdawał pieniędzy osobom, które są ewidentnie niewypłacalne. A instytucja powszechnej bezpłatnej darowizny jakoś się nie przyjęła, no co zrobić : ) Jeżeli mamy niejasne podejrzenie, że jednak jest szansa chwilówkę otrzymać, pojawia się pytanie – ile to tak naprawdę kosztuje? I okazuje się, że jest to zazwyczaj główna przyczyna, która powstrzymuje nas przed wzięciem takiej pożyczki – mamy wątpliwości, czy nie wpadniemy w kłopoty przy jej spłacaniu, bo nie chciało nam się dokładnie przeczytać regulaminu czy faq’a.
Żeby uniknąć takich niespodzianek, niektóre firmy udzielające szybkich kredytów stosują narzędzie, które wygląda jak suwak – w zależności od wychylenia możemy oznaczyć, ile nam gotówki potrzeba i na jak długo, a automat obliczy, ile mamy zwrócić. I będzie to pełny koszt takiej pożyczki, oczywiście pod jednym warunkiem – oddajemy wszystko w terminie. Każde przedłużenie chwilówki to dodatkowe koszty, i zazwyczaj wcale nie niższe. Więc unikajmy przedłużania terminu spłaty jak ognia – może warto sprawdzić, czy nie lepiej jest pożyczyć gdzie indziej na spłatę, niż z marszu wpaść w spiralę zadłużenia.
Tutaj jest ten nowy suwak chwilówki. Możemy sprawdzić jej koszt, wskazać okres do spłaty, podać dane i czekać na decyzję o udzieleniu nam pożyczki. Jeżeli tego szukasz, sprawdź, czy dostaniesz. Aha, z przykładowych przesunięć suwaka wynika, że tu jest taniej, niż ostatnio prezentowałem.
Zbliża się nowy sezon,
Czyli jak ubezpieczyciele walczą o klienta.
13 maja 2012 r.
Już czuć wiosnę, już widać pierwsze oznaki odwiecznej walki o to, gdzie ubezpieczymy się na kolejny rok. Jak wiadomo, zazwyczaj samochody kupujemy, gdy można się im dobrze przyjrzeć i rzetelnie ocenić ich stan, czyli – robimy to w miesiącach ciepłych. A że niestety od razu pojawia się obowiązek ubezpieczenia naszego nowego auta, to i z nastaniem wiosny ubezpieczyciele zaczynają intensywne akcje promocyjne, aby zyskać nowych klientów dla swojej firmy. Oto zachęty, które obecnie kuszą ubezpieczających auta:
Licytację rozpoczęli ubezpieczyciele z AVIVA, zachęcając hasłem „Kumulacja zniżek na OC i AC!”. Niestety, bez wypełnienia formularza ze wszystkimi danymi swoimi oraz naszego samochodu nie byłem w stanie dowiedzieć się, na czymże to ta kumulacja winna polegać, a że nie miałem ochoty tak łatwo szastać swoimi danymi, więc zainteresowanych odsyłam bezpośrednio na stronę „Zdobywcy Godła 2011” (mam nadzieję, że orzeł nadal jest w posiadaniu RP) oraz „Firmy Przyjaznej Klientowi”, żeby poznać tajemnicze warunki tej totalizatorowej oferty.
O bardziej świadomych klientów powalczył
Link4, który twierdzi, że wybierając ich ofertę oszczędzimy do 345 zł, co stanowi średnią oszczędność kierowcy, którzy do nich przeszli. A przy zakupie OC łącznie z AC nawet 560 zł. Oczywiście, jako ubezpieczyciel w swym źródle głównie internetowy, obiecują także 10 % zniżki, jeżeli wniosek złożymy przez Internet.
Na koniec tego krótkiego przeglądu jeszcze oferta ubezpieczyciela Proama, którzy klientom bezszkodowym obiecują nawet 70 % zniżki na OC i AC. Oznacza to, że jeżeli na poprzedniej polisie ktoś miał zniżkę większą niż 50 %, oraz w ciągu ostatnich 12 miesięcy nie miał szkody, uzyska w Proamie zniżkę 70 %. Analogiczna atrakcja czeka chętnych do wykupienia AC, jeżeli spełniają powyższe reguły.
Licytacja rozpoczęta. Czekamy na kolejnych licytujących.
Kto da więcej za oszczędności?
Licytację o nasze oszczędności kontynuuje Deutsche Bank.
13 maja 2012 r.
Podawałem niedawno ranking najlepszych kont oszczędnościowych. Wydaje się, że miejsce na stałe w tej klasyfikacji usiłuje zarezerwować sobie Deutsche Bank, który nadal kusi atrakcyjnym oprocentowaniem swojego konta oszczędnościowego. Nowa propozycja banku to oprocentowanie 8,1 %. W tej wysokości procentują nam oszczędności, jeżeli założymy nowe konto, lub też jesteśmy jego użytkownikiem od grudnia uprzedniego roku. Ten zysk ma swój górny pułap – tyle będziemy zyskiwać w stosunku rocznym od kwoty do 10 000 zł. No i trzeba pilnować salda, gdyż, jeżeli przekroczy ono te 10 000 zł, oprocentowanie spadnie o około połowę – wyniesie wtedy 4,09 %.
Nie jest to jedyne ograniczenie – aby korzystać z promocyjnej oferty, należy posiadać też rachunek osobisty, czyli należy otworzyć Konto dbnet. Kapitalizacja odsetek odbywa się każdego dnia, co jest dobrą wiadomością - oszczędności nieznacznie, ale rosną wtedy szybciej. Można otworzyć aż trzy takie konta, co poszerza możliwości inwestowania swoich zaskórniaków. Prowadzenie konta jest bezpłatne, jest ono prowadzone wyłącznie w PLN. No i raz w miesiącu można bezpłatnie przelać z niego uciułany zyska na rachunek wewnętrzny.
Deutsche Bank jest bardzo lubiany przez internautów, i stale przebywa w ścisłej czołówce ich rankingów, nawet, gdy są prowadzone przez różne portale, co przecież każdorazowo zmienia kryteria rywalizacji. Ostatnio zaszczytne tytułu bank zdobywał w rankingach Bankier.pl, a także Wirtualnej Polski oraz firmy badawczej Expandi. Wydaje się, że jest to już solidna rekomendacja, żeby rozważyć powierzenie prowadzenia swych finansów specjalistom z Niemiec (oczywiście głównie w nazwie).
Cieszy więc, że mamy konkurencję dla
konta oszczędnościowego BGŻ. Trzeba jednak pamiętać, że mimo, że jest ono niżej oprocentowane (6,5 % dla nowych klientów, 5,8 dla starych), trzeba BGŻ oddać, że nie ma tam konieczności zakładania rachunku osobistego, co zawsze może wiązać się z jakimiś kosztami. Ponadto BGŻ kusi tym, że całość operacji można rozpocząć i zakończyć bez konieczności wizyty w banku, tak, całość operacji to forma on-line. No i pułap górny jest większy, bo do 40 000 zł. Wydaje się, że jeszcze długo nikt ich nie strąci z piedestału banków oszczędnościowych.
Szukałem przejrzystej chwilówki.
I znalazłem. Szkoda, że – na razie - tylko jedną.
7 maja 2012 r.
Jak wiadomo, znaleźć tanią i szybką chwilówkę dokładnie wtedy, kiedy jest taka potrzebna, nie jest łatwo. Niby chętnych do pożyczania jest sporo, ale jak przyjdzie co do czego, to się okazuje, że każdemu coś przeszkadza, pożyczą, ale nie tyle co by się chciało wziąć, a już najciekawiej się robi, jak przychodzi do jej spłacenia. Bo nagle się okazuje, że niby czytaliśmy, ile wynosi RRSO (co to, pisałem nieco niżej), ale jakoś nie dotarło, że w tym jest jakaś prowizja, i dużo większe ubezpieczenie (w końcu ryzyko spore, to i ubezpieczenie niemałe), a już nie daj Bóg się spóźnić choćby o kilka minut – kolejna prowizja zżera chęć do pożyczania kiedykolwiek od kogokolwiek.
Jak wiadomo, od 2006 roku nie można od pożyczki naliczyć wyższych odsetek w stosunku rocznym, niż czterokrotna wysokość stopy kredytu lombardowego NBP. Słowo daję, nie wiem co to, i sprawdzić mi się nie chce, ale wiem, że obecnie wynosi 24 %. Nie jest to procent zabójczy dla pożyczkobiorcy, więc teoretycznie każdy sprawnie i miło brałby pożyczki, ile się da i kiedy tylko można. Więc żeby przypadkiem nie było tak łatwo, pożyczka obrosła przede wszystkim w ubezpieczenie (ciekawe, że niektórzy nawet nie piszą, od jakiegoś to nieszczęścia się ubezpieczamy : ) , oraz oczywiście w prowizję. Tu już wiemy – za to, że nam jej udzielono, czyli za samą obsługę.
Niektórzy reklamują się tak nachalnie, że właściwie wydaje się, że mają monopol na pożyczanie na krótko i szybko. Trzeba się zdrowo naszukać, żeby znaleźć ofertę tak przedstawioną, żeby bez najmniejszych wątpliwości nie mieć podejrzeń co do wysokości i terminu oddania pożyczki (czym się ona różni od kredytu, też pisałem wcześniej). I znalazłem jedno rozwiązanie tak proste, że każdy, naprawdę każdy szary człowiek zorientuje się, ile i na jak długo pożycza, i ile będzie musiał oddać. Wygląda jak suwak. Przesuniesz w lewo – pożyczasz mniej, przesuniesz w prawo – pożyczasz więcej. I tak samo reguluje się wybrany okres do spłaty, oczywiście im krótszy, tym lepiej.
Ten suwak jest tutaj.
Więc – znalazłem rzeczywiście jedną jasną chwilówkę, ale obiecuję, że będę szukał dalej : )
Inwestycje alternatywne– złoto wino ziemia
Czy warto w tym lokować pieniądze? Czy to bezpieczne i dochodowe?
5 maja 2012 r.
Kredyt umarł, kryzys żyje, jak mawiają barmani w podrzędnych lokalach. Kryzys niestety faktycznie nadal żyje, więc ciężko jest znaleźć inwestycję, która ochroniłaby nasze oszczędności przed inflacją i podatkami, i do tego jeszcze pozwoliła uśmiechnąć się na wiadomość o osiągniętym zysku. Dlatego też życzliwszym okiem zaczynamy patrzeć na inwestycje, które kiedyś nie były na naszym rynku dostępne. Poniżej krótka charakterystyka najbardziej popularnych.
Zacznijmy od tematu
inwestowania w wino.
Już wiemy – wiedza ta dosięgła nas z wielu reklam – że można na tym zarobić nawet 123 %, przy czym – dla takiego zysku - należy inwestować nie mniej niż przez 2 lata. Inwestycja ta zaczęła przynosić wysokie zyski z dosyć prozaicznych powodów – wina bordoskie, które najczęściej są jej przedmiotem, są eksportowane na rynek chiński. A w ciągu ostatnich 10 lat transport wzrósł… ponad stukrotnie! I nadal rośnie, ma jeszcze bardzo duże rezerwy. Inwestycja polega na wirtualnym zakupie skrzynek wina, które będą w obrocie dopiero za dwa lata. Ale już dziś wiadomo, ile będzie skrzynek objętych możliwością inwestowania – ich ograniczona liczba gwarantuje, że ulokowane pieniądze prawie na 100 % przyniosą zysk, no, ale nie wiadomo na pewno, w jakiej dokładnie wysokości – to się okaże, jak zaczną być sprzedawane. Na koniec zachęta bardzo zachęcająca : ) – inwestowanie w wino nie podlega opodatkowaniu podatkiem Belki! Czyli jednak jeszcze jakoś można znaleźć coś „bez Belki”.
Bardziej stateczni inwestorzy – ale też dużo bardziej majętni, mogą spróbować kontrolowanej
inwestycji w ziemię.
Polega to na zakupie nieruchomości rolnych, które znajdują się w atrakcyjnych, dobrze skomunikowanych lokalizacjach blisko miast. Miasta rosną, to też stan, który nigdy się nie zmieni. Prędzej czy później te ziemie zostaną przeznaczone na działki budowlane, i ich wartość skokowo wzrośnie. Przy inwestycji trwającej około 4 lat można uzyskać nawet 40 % rocznie zysku! A w 4 lata? Łatwo pomnożyć. Aby zabezpieczyć inwestora przed stratą, lokowana gotówka jest przeznaczona na zakup wielu nieruchomości gruntowych tak, aby zdywersyfikować ryzyko.
A dla największej grupy nadal pozostaje możliwość inwestowania w metale szlachetne, a Polacy najbardziej lubią w złoto. Wydaje się, że bum na nie powoli mija, ale nadal jest to sposób lokowania pieniędzy bardzo popularny. Co logiczne – złota jest ograniczona ilość, nie można go produkować bez końca, jak pieniędzy. Inwestować można fizycznie – kupując je, lub też w papiery, co bardziej ryzykowne, ale za to tańsze. Fizycznie złoto kupić można, ale zazwyczaj po cenie 5 – 10 % wyższej niż obecna rynkowa. Natomiast w papiery z rynku finansowego oparte na cenie złota inwestować można, ale jest to dosyć skomplikowane. Można zakupić tzw. fundusze ETF (Exchange Traded Funds), można certyfikaty strukturyzowane, lub też certyfikaty inwestycyjne. Zainteresowanych odsyłam do Raiffeisen Centrobank, do Investor Gold - Funduszu Inwestycyjnego Zamkniętego (FIZ), Investor Gold Otwarty i Superfund Goldfuture. Twardziele mogą ruszyć na rynek forex – tam inwestując 1000 zł zyski mogą być liczone jak od 100 tys. zł. No ale w kilka sekund można też wszystko stracić – żeby nie było, że nie ostrzegałem : )
Najważniejsze to inwestować rozsądnie i uważnie – dla jednych lokaty, dla innych krociowe zyski…
Kupujesz mieszkanie?
Kredyt na 100 % wartości nigdy nie pokryje tych 100 %, wiesz o tym?
4 maja 2012 r.
Wydaje się logicznym, że biorąc kredyt na 100 % wartości nieruchomości, będzie to w sam raz na taki zakup. A tu jednak się okazuje, że raczej nigdy tak nie będzie. Sporą część kredytu zjadają różnego rodzaju opłaty, które zabierają nawet ponad 5 % wartości wymarzonej nieruchomości.
I tak, kiedy kupujemy mieszkanie na rynku wtórnym, powstaje obowiązek zapłaty podatku od czynności cywilnoprawnych w wysokości 2 % nabywanej nieruchomości, płatne u notariusza. Jeżeli kupujemy mieszkanie na kredyt, to zapewne jest on zabezpieczony hipoteką, co także rodzi konieczność zapłaty w/w podatku. Zazwyczaj to tylko 19 zł, ale gdy zaciągany kredyt ma stałe oprocentowanie, wtedy podatek wynosi już 0,1 % wartości ustanawianej hipoteki, czyli już kilkaset zł. Później jest koszt notariusza – płatne 2170 zł plus VAT za mieszkanie od dewelopera, albo 1185 plus VAT za zakup z rynku wtórnego. Założenie księgi wieczystej to 60 zł, wpis ok. 200 zł. Do tego dochodzi prowizja pośrednika, czasami pobierana bezpośrednio od banku, ale zazwyczaj w wysokości ok. 2 % wartości transakcji.
Kolejny haracz zadrze bank, poczynając od prowizji. Nie łudźmy się – gdy jest 0 %, to koniecznie bank wciśnie nam jakieś inne „atrakcje”, żeby to sobie zrekompensować. Zwykle prowizja wynosi ok. 1,5 %, i część banków pozwala wliczyć ją do sumy kredytu. Teraz kolejna opłata – ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. W końcu jak bierzemy kredyt, to dlatego, że nie mamy pieniędzy, więc jeżeli nasz wkład to mniej niż 20 % kredytu, ubezpieczenie nas nie ominie. No i jeszcze kolejne ubezpieczenie - od ognia i innych zdarzeń losowych, zazwyczaj ok. 25 zł na miesiąc.
W sumie – wychodzi ponad 7 % wartości kredytu. Wychodzi, że trzeba mieć sporo, żeby kredyt wziąć… Oczywiście, jak ktoś ma taką zdolność, może wziąć kredyt na 110 % wartości, ale kto ma taką zdolność…
Okazuje się, że niewielu. A skąd to wiemy? Z Indeksu Dostępności Kredytowej, obliczanego przez Open Finance i TVN CNBC. Powstaje on z uśrednionej oferty 11 banków liczących się najbardziej na tym rynku. Obliczany rok do roku spadł o ponad 2 %, czyli jest nam coraz trudniej o kredyt.
Konta osobiste ze zwrotem wydatków.
Gdzie jest haczyk? A może go nie ma? Czy i ile można zyskać?
4 maja 2012 r.
Kryzys nie odpuszcza, więc część banków usiłuje nas zachęcić do korzystania z ich kont promocjami polegającymi na tym, że od niektórych transakcji zwracana jest nam część jej sumy. Czy warto założyć takie konto, i czy na pewno to się opłaca? Poniżej przedstawiam kilka takich kont.
Zacznijmy od banku wyłącznie internetowego, czyli banku Toyoty. Zakładając konto bankowe osobiste można trzykrotnie w miesiącu wypłacić gotówkę z dowolnego bankomatu za darmo; korzystać na tym, że jest ono oprocentowane – dziś 2,75 %, a także otrzymać do 4 % zwrotu od kwoty transakcji. Jest kilka ograniczeń, tak łatwo nie ma. Maksymalnie można dostać 760 zł zwrotu, no i trzeba być aktywnym klientem banku – utrzymywać wysoki stan środków salda w banku, lub też mieć wysokie wpływy miesięczne na konto. Można wtedy otrzymać zwrot z co trzeciej transakcji kartą. Trochę skomplikowane, ale działa – znam jednego posiadacza takiego rachunku : )
Taką samą kwotę zwrotu obecnie obiecuje Meritum Bank i jego Konto Zarabiające. Też zwraca 4 %, ale tylko za transakcje paliwowe, czyli za paliwo i zakupy na stacji benzynowej. Do tego nie więcej niż 30 zł miesięcznie, i trzeba zasilać co miesiąc konto sumą co najmniej 1500 zł.
Millenium Bank zwraca 3 % wydatków, za zakupu na stacjach paliw i w sklepach spożywczych. Limit jest całkiem spory, bo aż 50 zł miesięcznie. Do tego należy mieć co miesiąc 1000 zł wpływów na konto (albo obsługa kosztuje 7 zł), i wykonać co najmniej jedną transakcję bezgotówkową – to akurat jasne.
Z ofertą zwrotu ruszył też Bank Zachodni, który oddaje 1 %, ale za to od każdej transakcji. Nie ważne gdzie wydane i ile, za każde użycie karty otrzymamy zwrot – to chyba najuczciwszy układ. Z kruczków – konto jest darmowe, jeżeli są wpływy w wysokości 1000 zł miesięcznie, inaczej kosztuje 7 zł miesięcznie. Niestety płatne są przelewy internetowe, co raczej nie jest już praktykowane. Karta kosztuje 5 zł, ale wypłaty są za darmo.
Z powyższego wynika, że lepiej jest chyba poszukać konta naprawdę darmowego, niż szukać zwrotu za transakcje – obecnie najczęściej służy on tylko za wabik do założenia konta. A już wkrótce napiszę o tym, co da nam zbliżające się Euro 2012 – między innymi również kartę pre-paid UEFA EURO 2012, którą oferuje Bank Pekao S. A.
Nowa ustawa deweloperska.
Będzie łatwiej czy trudniej?
29.04.2012 r.
Dziś, 29 kwietnia 2012 roku, weszła w życie nowa ustawa deweloperska. Określa ona nowe zasady nabywania mieszkań i domów przez deweloperów, i są to zasady bardzo korzystne dla klienta.
Przede wszystkim wprowadzony został obowiązek przyjmowania przez dewelopera wpłat klientów poprzez rachunek powierniczy, z których najważniejsze to zamknięty oraz otwarty. Środki zamknięte na rachunku zamkniętym deweloper otrzyma dopiero po zakończeniu budowy i przekazania prawa własności aktem notarialnym. Z rachunku otwartego pieniądze klienta przekazywane są deweloperowi w transzach po zakończeniu kolejnego etapu tej właśnie konkret6nej inwestycji, który będzie zatwierdzany przez specjalistę wybranego przez bank.
Następna zmiana to tzw. prospekt inwestycyjny, którego ujednolicony wzór określono w ustawie. Pozwala on porównywać oferty deweloperów, a to pod kątem jego zarówno kondycji finansowej i doświadczenia, jak i nieruchomości i inwestycji. Będą tam również informacje o inwestycjach uciążliwych prowadzonych lub planowanych w promieniu jednego kilometra.
Wprowadzono również definicję umowy deweloperskiej i określono jej minimalny zakres. Zawarto tam kilka ciekawych klauzul: prawo do odstąpienia od umowy jeżeli w umówionym terminie deweloper nie przekaże klientowi na własność lokalu; kary umowne dla nabywcy na poziomie nie wyższym niż te należne deweloperowi; konieczność potwierdzenia zawarcia umowy deweloperskiej aktem notarialnym; wpis do księgi wieczystej z roszczeniem klienta o przeniesienie własności po zakończeniu inwestycji, co ma największe znaczenie przy – niestety zdążającym się – bankructwie realizatora inwestycji. Teraz środki zgromadzone na rachunku powierniczym oraz budowana inwestycja to odrębna masa upadłościowa, o której losie decyduje zgromadzenie nabywców.
Należy pamiętać o tym, że ustawa dotyczy tylko tych inwestycji, które zaczęły być sprzedawane po dzisiejszym dniu. Skutkiem powyższego ponad 50 tys. mieszkań obecnie nie skorzysta z tej ochrony.
Ustawa doskonale wzmacnia pozycję klienta w stosunku do dewelopera, który będzie musiał spełnić wiele dodatkowych wymogów wynikających z ustawy, oraz wymaganych przez banki prowadzące rachunki powiernicze. Rynek stanie się bardziej jasny, ale istnieje obawa, że deweloperzy część kosztów będą próbowali przerzucić na klientów, więc ceny mogą nieznacznie wzrosnąć, co jednak winno być tendencją krótkotrwałą.
Kredyt - chwilówka w SKOK-u.
Na czym to polega? Dla kogo ta pożyczka?
25.04.2012 r.
Jedną z najczęstszych ofert pożyczek, jakie trafiają do naszych skrzynek pocztowych, są oferty SKOK-ów. Jak daleko tej instytucji jest do banków lub pośredników kredytowych, wyjaśniam poniżej.
Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo – Kredytowa to w założeniu grupa ludzi, jak każda spółdzielnia. Obecnie ich cała więź to przynależność do Kasy, i to oni – wzajemnie – pożyczają sobie gotówkę, i to z ich wspólnych oszczędności. Niby prosty mechanizm, nieprawdaż? I jaki górnolotne – z zasady spółdzielnia nie działa dla zysku, ale jedynie dla dobra członków Kasy. I ma pomagać głównie tym, którzy – z różnych przyczyn – są zazwyczaj ignorowani przy udzielaniu kredytów przez banki. Żeby przypadkiem komuś nie przyszło do głowy za bardzo kombinować w tym tworze, to jego działania regulują akty prawa – ustawy, które szczegółowo opisują mechanizmy działania SKOK-ów. I podobnie, jak i banki, SKOK-i mają swój fundusz gwarancyjny – nazywa się Program Ochrony Oszczędności.
Do spółdzielni trzeba się najpierw zapisać, tak samo jest w SKOK-u. Należy wypełnić deklarację, opłacić wpisowe – maksymalnie 30 zł, wykupić udział, który jest zwracany w przypadku wystąpienia z Kasy, i wnieść wkład członkowski, też zwracany w powyższych okolicznościach. Mimo dosyć długiej – wydawałoby się – listy formalności, ich załatwienie trwa kilka minut, oczywiście, o ile masz wystarczająco gotówki na pokrycie w/w należności : )
Warto zainteresować się tą ofertą, gdyż często pochopnie sięgamy po stosunkowo drogie chwilówki, a w SKOK-u można pożyczyć pieniądze przy znacznie niższym RRSO. I tak, oni również pożyczają tzw. chwilówki. Może więc warto zainteresować się instytucją, która zasadniczo przypomina bank, ale w związku z tym, że nim nie jest, może być łatwiej dostępna dla klienta? I, co najważniejsze, tańsza.
Gdzie najwyższa lokata?
A właśnie tam, gdzie Ci nie przyszłoby szukać…
24.04.2012 r.
Nasze skrzynki mailowe puchną od wiadomości o nowych promocjach lokat. Najwyższy procent, promocja, okazja, tylko teraz… W sumie to każdy, kto nie jest bardzo zainteresowany ofertą, już dawno oznaczył ten rodzaj wiadomości jako spam, bądź bez refleksji usuwa wiadomość do kosza, ciesząc się, jeżeli maili o podobnej treści nie przyszło jednocześnie kilkanaście lub więcej.
A czasami okazuje się, że najciekawsze oferty nie znajdują się tam, gdzie byśmy się tego spodziewali. Myślałem, że w miarę trzymam rękę na pulsie, i w kategorii bezpiecznego lokowania oszczędności na krótki termin mam dobre rozeznanie, a okazało się, że jest inaczej.
Bo jest taki bank – Idea Bank. Z Internetu dowiesz się, że – nawet w tytule strony – jest to bank dla firm. I rzeczywiście, mają szeroką ofertę dla przedsiębiorców, i głównie na nich są nastawieni. Co więcej, także dla nich przygotowują najciekawsze oferty, bo ostatnio kłuje tam w oczy liczba 8 %. Ale są tam też oferty dla osób indywidualnych, i jedna z nich szczególnie rzuciła mi się w oczy. Nazwana jest Lokata z Kuponem.
Cała intryga polega na tym, żeby zaprosić klienta do oddziału banku. Tylko tam można dostać tytułowy kupon, który spowoduje, że dostaniesz możliwość założenia lokaty na 2 miesiące, oprocentowanej na 7,5 %. Jakoś ostatnio więcej niż 7 procent to się nie rzuca w oczy. Oczywiście są pewne ograniczenia, bo taka lokata na dłużej mocno nadwerężyłaby kondycję każdego banku. Jest limit górny – pułap to 10 000 zł. Nie jest odnawialna – to oferta jednorazowa. Ale przeznaczona jest dla osób fizycznych, a więc dla każdego z nas – nie trzeba zaraz zakładać działalności. No i nie jest koniecznym zakładanie konta w banku – jeżeli komuś pasuje, to raz zainwestuje i wystarczy.
Jeszcze jej nie założyłem, ale mocno noszę się z takim zamiarem. A nikt mnie do tego nie namawiał – spójrz niżej w blog, wskazuję oferty, które w danej chwili są najciekawsze, i nikt mnie do tego nie zmuszał. Po prostu lubię korzystać z tego, co rynek finansowy w danej chwili ma najlepszego. Chyba jak każdy z nas?
Masz dług i nie możesz go spłacić?
Oto, jak sobie z tym problemem poradzić.
20.04.2012 r.
Może to spotkać każdego z nas. Nagle okazuje się, że jednak nie stać nas na spłacenie chwilówki, kredytu hipotecznego, pożyczki czy jakiegokolwiek innego zadłużenia pieniężnego. Co robić w takiej sytuacji? Jakie działania podjąć, żeby nie stracić wszystkiego, co posiadamy?
Przede wszystkim – nie należy chować głowy w piasek, ukrywać się i nie odbierać telefonów – nie tędy droga. Wręcz przeciwnie – należy natychmiast działać! Najlepszym wyjściem jest samemu skontaktować się z naszym wierzycielem, lub też z windykatorem. Jeżeli będziemy kontaktu unikać, po krótkich próbach rozwiązania sprawy długu polubownie nastąpi postępowanie sądowe, a później egzekucja komornicza. Natomiast wykazanie dobrej woli spowoduje, że nasz windykator inaczej na nas spojrzy, i będzie za wszelką cenę próbował rozłożyć dług na dogodne dla nas raty – takie, które nie spowodują od razu kompletnego bankructwa.
Swoje możliwości finansowe należy przedstawić szczerze, i od razu przygotować się do odpowiedzi, w jaki sposób i jakim terminie chcemy / możemy dług uregulować. Można też próbować uzyskać czasowe zawieszenie spłaty długu na okres, który pozwoli nam uzyskać jakąkolwiek płynność finansową. Może też pomóc rozłożenie długu na dłuższy okres, wtedy raty będą niższe, więc łatwiej będzie je spłacać.
Należy też próbować uzyskiwać dochody z innych źródeł – może z pracy dorywczej? Starajmy się zagospodarować nasz wolny czas w ten sposób, aby działał na naszą korzyść. Nie wstydźmy się też prosić o pomoc instytucje pomocy społecznej – nie dadzą nam one pieniędzy na spłatę długu, ale można je przeznaczyć na zakup leków, spłatę czynszu, i inne konieczne wydatki, co pozwoli nam zaoszczędzić gotówkę na inny cel. Oszczędzajmy też na wydatkach za media – zgaśmy niepotrzebne światło, zakręćmy cieknący kran, wyłączmy telewizor z gniazdka. Warto szukać nawet najdrobniejszych oszczędności.
Kolejnym krokiem powinna być próba restrukturyzacji długu – jeżeli mamy wiele pożyczek czy kredytów, spróbujmy uzyskać kredyt konsolidacyjny, czyli połączyć wszystkie kredyty w jeden. Skutkiem tego zadłużenie trwa dłużej, ale raty są niższe. Oczywiście zawsze też można szukać pomocy wśród przyjaciół lub rodziny, którzy przyłączyliby się do spłaty długu.
Pamiętaj – najważniejsze to nie załamywać się, tylko wciąż szukać rozwiązania problemu!
Kolejny przegląd lokat.
Najnowsze, najciekawsze oferty ostatniego tygodnia.
19.04.2012 r.
Powoli banki zaczynają ponownie starać się o nasze oszczędności, zgarniając z rynku klientów, którzy po uszczelnieniu poboru podatku Belki wycofali swoje oszczędności od konkurencji, bądź też są już mocno pogodzeni z taką decyzją. Nie da się ukryć, że oszczędzający pójdą tam, gdzie będzie największe i najkorzystniejsze oprocentowanie, więc warto śledzić aktualne promocje lokat, aby inflacja nie zjadła całego naszego kapitału.
Z ciekawą ofertą rozpoczął promocję Getin Bank, gdzie w jego internetowym skrzydle można założyć lokatę nazwaną „na start”. Oszczędności są lokowane na 2 miesiące, a oprocentowanie – wypłacane na zakończenie okresu umownego – wynosi wysokie 7,5 % , i jest stałe. Pieniądze można ulokować bez konieczności zakładania konta w banku, nie jest też koniecznym podpisywanie odrębnej umowy. W związku z zakładaniem lokaty on-line czas trwania takiej operacji jest bardzo skrócony – bank chwali się, że można to zrobić w 5 minut. Niestety, można założyć tylko jedną taką lokatę, i oferta jest skierowana wyłącznie do nowych klientów banku. Ustalono też maksymalny pułap lokowanych środków – nie można zainwestować więcej niż 10 000 zł, również nie mniej, niż 500 zł.
Powyższa propozycja jest bardzo ciekawa dla chcących ulokować swoje środki na dosyć krótki okres, gdyż, jak wskazuje poniższy ranking, nie ma obecnie aż tak dobrych lokat na rynku finansowym. Zestawienia dokonano dla założenia: 10 000 zł, lokowane na 3 miesiące:
1. Meritum Bank – Pierwsza Lokata – oprocentowanie 7 %, odsetki po opodatkowaniu: 141,75 zł,
2. FM Bank - FM Lokata w PLN, oprocentowanie 6,1 %, odsetki po opodatkowaniu: 123,52 zł
3. BNP Paribas - Lokata 6/3, oprocentowanie 6 %, odsetki po opodatkowaniu: 121,50 zł.
Czym się różni kredyt od pożyczki?
I gdzie w tych kategoriach znajduje się chwilówka?
18.04.2012 r.
Wydawałoby się pozornie, że kredyt od pożyczki niczym się nie różnią. I jedno, i drugie, to jakaś forma czasowej zmiany właściciela jakiejś sumy gotówki. Obie trzeba oddać – tu się nic w temacie nigdy nie zmieni : ) . A jednak są pewne istotne różnice, które należy znać, jeżeli ktoś potrzebuje pieniędzy.
Podstawowa i pierwsza różnica między definicjami kredytu i pożyczki to fakt, iż kredyt może być udzielony tylko przez bank lub przez firmę doradztwa finansowego, czyli pośrednika pomiędzy bankiem a klientem. Udzielenie kredytu musi być zgodne z prawem bankowym. Pożyczka, w tym również każdego rodzaju i nazwy chwilówka, może być udzielona również przez osobę fizyczną, a zasady umowy reguluje prawo cywilne.
Kolejną różnica jest obowiązek wskazania celu, na jaki pieniądze są brane. Pożyczkę można przeznaczyć na dowolny cel – to pożyczkobiorca decyduje, na co wyda gotówkę, i nie musi się z tego nikomu tłumaczyć. Inaczej jest z kredytem – on musi pójść na taki cel, na jaki był brany, inaczej bank może zażądać jego natychmiastowego zwrotu w całości.
Co ciekawe, przy umowie pożyczki zawieranej do kwoty 500 zł nie ma konieczności zawierania umowy na piśmie. Nie ma też obowiązku wskazywania informacji o cenie długu, jak również o terminie jego spłaty. Przy kredycie taki obowiązek wynika wprost z ustawy rządowej. Oczywiście biorąc chwilówkę, nieważna jak tanią, jak szybką i na jak krótko, nie ma co liczyć, że ktoś jej nam udzieli bez potwierdzenia tego w formie pisemnej – robi się to głównie w celu dowodowym, aby w razie kłopotów móc łatwo ją wyegzekwować w postępowaniu sądowym lub komorniczym.
Pożyczka może być darmowa. Oczywiście, głównie wtedy, jak pożyczamy od rodziny lub przyjaciół, bo instytucja finansowa już nam takich rarytasów nie zapewni – w końcu oni z tego żyją. Ale z drugiej strony ci pożyczający zawodowo nie wymagają nie wiadomo jakich formalności do udzielenia pożyczki – procedura udzielenia pożyczki – chwilówki jest zawsze dosyć łatwa.
Tyle podstawowych różnic. Bogatsi o tą wiedzę rozsądnie podejmujmy decyzję o wyborze rodzaju potrzebnego nam dofinansowania.
Kredyt hipoteczny – praktyczne porady
Jakie wybrać raty, jak je obniżyć, jak mieć wyższą zdolność?
17.04.2012 r.
Wierzcie lub nie, jest możliwym udowodnić, jakiego rodzaju raty kredytu hipotecznego lepiej wybrać: równe czy malejące. Zasadniczo wiadomym jest, że przy wyborze malejących nasz dług względem banku będzie kilkadziesiąt tysięcy mniejszy. Rata to część odsetkowa – czyli wynagrodzenie banku za pożyczkę, oraz pozostała część kapitałowa – ta, którą się rzeczywiście pożyczyło.
Przy racie malejącej część kapitałowa zawsze wynosi tyle samo. Za to odsetkowa spada, bo i dług jest coraz mniejszy. Przy ratach równych zawsze płacimy tyle samo – na początku głównie odsetki, potem coraz więcej jest części kapitałowej. Oczywiście efektem wybrania rat malejących jest to, że na początku płacimy je wyższe, ale na końcu będą kilkukrotnie mniejsze. Jest tylko jeden haczyk – trudniej dostać kredyt z ratami malejącymi, gdyż już na początku zostaniemy ocenieni przez bank pod kątem możliwości spłaty raty wyższej, niż przy kredycie z ratami równymi. No ale jak się uda, to koszt odsetek spada o kilkadziesiąt procent. Warte podjęcia próby uzyskania.
Pamiętajmy też, że na wysokość kredytu będzie też miała wpływ nasza zdolność kredytowa. Można ją budować na różne sposób y, w tym również poprzez zaciągnięcie kredytu wspólnie z rodzicami, bądź z kimś innym spokrewnionym z nami, albo nawet niespokrewnionym. Jednakże muszą oni mieć jakieś solidne dochody, nienaganną historię w bik oraz muszą przyjąć na siebie współodpowiedzialność za spłatę kredytu – nie wszyscy Kochani Rodzice na to pójdą : ) Pewnym ograniczeniem jest też wiek – górny limit wieku kredytobiorców to zazwyczaj 75 lat, przed osiągnięciem tego wieku kredyt musi być spłacony, co może znacząco skrócić możliwy okres jego trwania. Manewr dołączenia kogoś do kredytu jest możliwy też już po jego wzięciu, jak również odłączenie kogoś w trakcie spłacania.
Przygotowując się do wzięcia kredytu warto też przejrzeć swoje dobra i ustalić wysokość możliwego do wniesienia wkładu własnego. Większość banków pożycza na 100 % wartości nieruchomości – lub nawet na więcej, analogicznie w złotówkach i w euro. Jednakże wiąże się to z koniecznością spłacania ubezpieczenie niskiego własnego, a to od kwoty ponad 80 % wartości nieruchomości – wymaga tego słynna rekomendacja T. Konsekwencją niskiego wkładu są również jego wyższe koszty - głównie wtedy rośnie nam marża. Podsumowując – im wyższy wkład własny, tym niższy koszt kredytu – warto o tym pamiętać.
Kredyt we franku, euro, innej walucie?
Spróbuj obniżyć ratę swojego kredytu hipotecznego!
16.04.2012 r.
Badania rynku kredytów hipotecznych prowadzone przez specjalistów wykazały, że zazwyczaj kredytobiorca po uzyskaniu kredytu interesuje się tylko tym, aby terminowo spłacać raty. Tymczasem dzięki przywilejom ustawy antyspreadowej ci, którzy mieli okazję zaciągnąć kredyt w walucie obcej, mogą płacić co miesiąc ratę niższą o kilkadziesiąt złotych. Oczywiście samodzielny zakup waluty należy poprzedzić podpisaniem aneksu do umowy zezwalającego na taką praktykę.
Następnie należy znaleźć miejsce, gdzie można kupić taniej walutę. Zazwyczaj kantory sprzedają ją po niższej cenie niż banki, więc nie powinno to być trudne. Poza tym możemy się przecież targować : ) Można też skorzystać z kantoru internetowego, obsługiwanego w pełni online. Pieniądze są przelewane z konta na konto, więc jest to sposób dużo bezpieczniejszy niż comiesięczne noszenie waluty do i z kantoru zwykłego.
Kolejnym sposobem na znalezienie tańszej waluty to… kupienie jej w innym banku. Taką usługę oferują np.: Alior, Citi Handlowy lub też Raiffeisen Bank. Gdzieś na pewno będzie taniej niż w macierzystym banku. Należy jednak zwrócić uwagę na fakt, że koszt przelewu w walucie obcej może być dosyć drogi, więc czasami należałoby samodzielnie zapłacić za walutę i zanieść ją do swojego banku.
PZU bohaterem ostatnich dni.
Ubezpieczenie lekowe – leki tańsze o 80 % !
15.04.2012 r.
Państwowy ubezpieczyciel usiłuje wykorzystać ostatnie problemy Polaków z zakupem leków (w sumie – coroczne problemy), i wprowadza od dzisiaj tzw. ubezpieczenie lekowe. Na czym ono polega?
Ubezpieczenie to umożliwia obniżenie kosztów leków zakupionych w aptece na receptę o 80 %. Posiadacz ubezpieczenia zapłaci tylko 20 % ceny leku, a resztę pokryje PZU. Ubezpieczenie honoruje ok. 1800 aptek w kraju, a lista leków obejmuje 32 tys. specyfików, co pokrywa ok. 90 % substancji dostępnych na receptę. Wykaz znajduje się na stronie PZU oraz dostępny jest pod numerem infolinii 801 102 102.
A jak to działa? Ubezpieczony otrzymuje kartę lekową PZU, a gdy z ważną receptą uda się do apteki, po okazaniu karty od razu płaci mniej za lek. Ważne, że PZU nie zamyka drogi do ubezpieczenia chorym przewlekle oraz starszym – oni także mogą się ubezpieczyć.
Ubezpieczenie lekowe oferowane jest także jako ubezpieczenie grupowe, bez względu na wielkość zakładu pracy. To pierwsze takie ubezpieczenie w Polsce, i może gruntownie wstrząsnąć rynkiem ubezpieczeń zdrowotnych.
Czy kupować polisę OC / AC przez internet?
Polacy zaczynają ufać nowym kanałom sprzedaży polis komunikacyjnych.
15.04.2012 r.
Zaufanie Polaków do ubezpieczania się przez internet zaczęło skokowo rosnąć – w 2011 roku zawarto on-line prawie 6 milionów polis! To prawie o połowę więcej niż w 2010 r. Najchętniej Polacy kupują polisy komunikacyjne, chociaż nadal liczba zawartych umów jest niewielka w odniesieniu do całości – niecałe 10 % to ubezpieczenia zawarte w Internecie. Najwidoczniej nie ufamy zawieraniu umów w taki sposób, a szkoda, bo można łatwo znaleźć najlepszą ofertę. Oczywiście, należy ją jeszcze sprawdzić w kontakcie z przedstawicielem ubezpieczyciela, gdyż zawsze można dostać jeszcze różnego rodzaju inne zniżki, niedostępne w sieci.
Warto szukać, korzystając z narzędzi takich jak porównywarki, które są w stanie dokonać analizy i przedstawić nam oferty nawet kilkudziesięciu ubezpieczycieli. Jest to rozwiązanie bezpłatne, i znacznie skraca czas poszukiwań najlepszego ubezpieczenia.
Zaufanie rośnie, a niektórym spada. PZU w 5 lat straciło udział w rynku OC z ponad 50 % do ok. 28 %. Wreszcie naród zauważył, że monopolista za bardzo korzystał ze swej pozycji, i nie liczył się ze zdaniem klienta. Miejmy nadzieję, że ubezpieczyciele komunikacyjni będą nadal podgryzać konkurenta - molocha, bo jest to najkrótsza droga do większej konkurencyjności na tym rynku.
Na koniec wyciąg z ostatnich promocji:
Axa Direct dają 20 % zniżki przy zakupie polisy przez internet, przy akceptacji już osiągniętych innych zniżek, również przenosząc zniżki na AC.
Liberty Direct oferuje zniżki dwudrogowo – 5 % za zakup w Internecie i 5 % za płatność kartą.
Avila daje podstawowe assistance gratis, zniżkę za zakup polisy w Internecie, oraz rozkłada płatność na raty.
Czyżby nadwyżki środków w bankach?
Wysyp kredytów gotówkowych i hipotecznych.
12.04.2012 r.
Dało się ostatnio zauważyć, że różne banki nagle zaczęły mieć ochotę pożyczać pieniądze. Niby żadna nowość,
ale mnogość ofert spowodowała, że można nieco pomarudzić, i wybrać najlepszą ofertę z dostępnych wielu, miast z tylko kilku.
Getin Bank po szybkiej weryfikacji – według banku w 5 minut – oferuje kredyt do 20 tys. zł bez zaświadczenia o zarobkach,
ale z poręczeniem, po okazaniu dowodu i oświadczeniu o dochodach.
ING Bank Śląski pożycza do 50000 zł. W przykładzie reprezentatywnym RRSO wyniosło 26,92 %. Na całkowity koszt kredytu składają się odsetki, prowizja za udzielenie kredytu oraz opłata za udostępnienie.
Bank BPH reklamuje swój kredyt jako ten, w którym wszystko jest jasne. „Po prostu fair”. Warunki są na 1 stronie dokumentu
– ale tylko te najważniejsze : ) Ustalono okres 21 dni na odstąpienie od umowy. Kwota kredytu do 150 tys. zł winna być spłacona najpóźniej w 96 miesięcy. Oczywiście klient podlega ocenie zdolności kredytowej.
Kolejna ciekawostka to Aspiro – doradcy finansowi z BRE Bank SA. Podobno w ofercie mają produkty oferowane przez 24 banki oraz instytucje finansowe – ciekawe… Oferują przeliczenie raty kredytu hipotecznego w 20 bankach, i zaoferowanie najtańszego. Aha, do sądu podobno wpłynął pozew zbiorowy kilku tysięcy pokrzywdzonych w temacie kredytów hipotecznych przez pewien bank – zgadnijcie który?
Jako bonus na koniec – ponownie oferta ING. Chyba sporo nazbierali na pożyczki, bo dają również kredyty hipoteczne, reklamowane „z niską ratą”, z okresem kredytowania do 40 lat, i do 90 % wartości nieruchomości.
Na koniec ranking: kredyty hipoteczne, na zakup mieszkania lub domu, kwota: 350 000 PLN, waluta: PLN, okres: 30 lat:
1. Bank Millennium – rata 2 196,15 zł, prowizja 0%, oprocentowanie 6,77%,
2. Bank BGŻ – rata 2 221,45 zł, prowizja 1%, oprocentowanie 6,86%,
3. Eurobank – rata 2 168,69 zł, prowizja 2%, oprocentowanie 6,92%.
Im więcej, tym lepiej
Czyli kto dostanie na lokacie więcej niż inni
9.04.2012 r.
Dobrze mieć dużo. Jak masz dużo, to i dostaniesz więcej. Niby niespecjalnie to uczciwe, bo pewnie bardziej potrzebujący jest zawsze ten, co mam mniej, no ale zawsze jest top jakaś motywacja, żeby znaleźć się w grupie tych uprzywilejowanych.
Genin Nobel Bank ruszył z nową promocyjną lokatą. Oszczędności należy złożyć na lokacie na jedyne 3 miesiące, a jej oprocentowanie wyniesie 9,58 % w skali roku. Oczywiście, za nic takiego oprocentowania się nie dostanie – promocja to jednoczesna inwestycja w lokatę oraz produkt regularnego oszczędzania, w proporcjach 68 % do 32 %. No i minimalna kwota całej inwestycji musi wynieść nie mniej niż 250 tys. zł. – tu jest pies pogrzebany.
Na koniec super prezencik – na zachętę bank dodaje w prezencie iPhone 4s. Według dzisiejszych informacji z Ceneo najtańsza wersja z pamięcią 16GB kosztuje 2319 zł. Bogatym zawsze lepiej… Dla pozostałych szaraczków, którzy nie mają góry pieniędzy do zainwestowania, pozostają w banku nieco niższe stawki - na 3 miesiące 5,65%, na 6 miesięcy 5,85%, na 12 miesięcy – 6,00 %, na 24 miesiące 6,15%. Wszystko to bez konieczności posiadania rachunku w banku, jego właściciele dostają kilka procent więcej.
W rejonach dziewięciu procentów oszczędności oprocentowuje też obecnie neoBank. Lokata to oferta dla nowych klientów zakładających konto osobiste w neoBANKu, zakładana na 2 miesiące, max to 10 000 zł. Tutaj, żeby dostać więcej – na krótko, trzeba być tylko nowym klientem.
I tylko żal, że podatku Belki już nie ma jak uniknąć…
Jedni więcej, inni mniej %,
Czyli wojna o nasze oszczędności nabiera rozpędu.
7.04.2012 r.
No i się zaczęło. Ledwie Kredyt Bank zalicytował 6,5 % na lokacie 6-miesięcznej, już ofertę przebił BGŻ. Na koncie oszczędnościowym oferuje swoim klientom takie same oprocentowanie. No a rachunek oszczędnościowy ma to do siebie, że można nim swobodnie rozporządzać, kapitalizacja odsetek będzie codzienna, więc nic nie stracimy w przypadku zaistnienia nagłej potrzebny wypłaty z konta swoich zaskórniaków.
Co również miłe, tym razem BGŻ dba nie tylko o swoich nowych klientów, ale i o już zdobytych – promocja dotyczy obu grup oszczędzających. Promocja, bo to oprocentowanie będzie obowiązywać do 10 lipca tego roku. Niby to tylko ledwie ponad 3 miesiące, ale BGŻ już zdążył nas przyzwyczaić, że dba o swoich klientów, i na pewno z pustymi rękami ich nie zostawi.
Kolejnym ograniczeniem jest granica 40 tys. zł, które dotyczy oprocentowania we wskazanej wyżej wysokości. Po osiągnięciu tego pułapu reszta też będzie się miała całkiem dobrze, bo procent dla niej to 5,8 %.
Warto więc skorzystać z oferty BGŻ Optima, bo w tej chwili takiego konta oszczędnościowego na rynku finansowym nie ma. A skoro zaufało finansowości internetowej już 10 mln Polaków – dane z tego miesiąca, to może już najwyższy czas zdecydować się i pozostałym?
Lokaty za kilkanaście procent.
Czy ufać instytucjom parabankowym?
5.04.2012 r.
Często widzisz oferty lokat, które prawie zapierają dech w piersiach. Jak się któryś bank ostro szarpnie, to daje maksymalnie 7 – 8 % na lokacie, i to najczęściej i przynajmniej 24 – 36 miesięcznej, a tu nagle ktoś mało znany regularnie ci obiecuje, że 11 – 16 procent to dla niego chleb powszedni i z przyjemnością da ci taki zysk, i to już w trzy miesiące. No i czemu im nie zaufać? Przecież na rynku finansowym taka miernota, 4,5 % inflacja zżera zyski tak, że właściwie już tylko w ziemię warto inwestować, żeby nie być na minusie. To dać im te pieniądze, czy nie?
Jeżeli dręczy cię takie pytanie, oznacza to, że nigdy nie byłeś gościem strony Komisji Nadzory Finansowego. Jest to instytucja sprawująca nadzór nad sektorem bankowym, rynkiem kapitałowym, ubezpieczeniowym, emerytalnym, nad instytucjami płatniczymi i biurami usług płatniczych oraz nad instytucjami pieniądza elektronicznego. KNF pełni też funkcję informatora, kto też przestrzega zasad funkcjonowania rynku finansowego. Robi to w celu zapewnienia prawidłowego funkcjonowania tego rynku, stabilności, bezpieczeństwa, przejrzystości, zaufania, a także zapewnia ochronę interesów jego uczestników.
A na stronie KNF stale możemy znaleźć listę instytucji, które jakoś nie znalazły powodów, żeby działać w pełnej zgodzie z zasadami. Listy są na bieżąco uaktualniane, z podziałem na sekcje dotyczące każdego rodzaju działalności. Najbardziej obleganą kategorią jest ta, gdzie podmioty nie posiadają zezwolenia KNF na wykonywanie czynności bankowych, w szczególności na przyjmowanie wkładów pieniężnych w celu obciążania ich ryzykiem. Czyli każdego rodzaju lokat. Obecnie na tej mało chlubnej liście są:
1. Finroyal FRL Capital Limited
2. Flexworld Inc.
3. Perfect Money Finance Corp. z siedzibą w Panamie
4. Weksel Bank, Aida System Sp. z o.o. z siedzibą w Konstantynowie Łódzkim
5. Amber Gold Sp. z o.o. z siedzibą w Gdańsku
6. GoGo20 Poland
7. Usługi Konsultingowe Artur Swendrak - Swendrak.pl
8. DOBRALOKATA Sp. z o.o.
9. Pozabankowe Centrum Finansowe Sp. z o.o.
10. P.H.U. PROMOTOR z siedzibą we Wrocławiu
11. Care&Cash Sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu
12. KASOMAT.PL SA, Wrocław
13. Lex-Security, Mysłowice
14. Centrum Inwestycyjno - Oddłużeniowe sp. z o.o., Stargard Szczeciński
15. Socket Resources GmbH reprezentowana na terytorium RP przez Marka Jachowicza; biuro operacyjne w Polsce – Warszawa.
Pojawiło się kilku znajomych znanych z intensywnego reklamowania się w banerach reklamowych, nieprawdaż? No to odpowiedź na pytanie tytułowe mamy z głowy. Oczywiście, nie jest to lista przestępców – nie jest wykluczonym, że przy dużej dozie szczęścia rzeczywiście uda się nam uzyskać w w/w firmach oferowany przez nich zysk. Ale z gwarancjami jest już trudniej. Poczytajcie mały druk…
Nowe oferty lokat,
czyli kiedy oprocentowanie 6,5 % jest ciekawsze od 8,5 %
4.04.2012 r.
Po sobocie, która przyniosła spadek rentowności lokat na skutek zmian w przepisach podatkowych, banki znów powoli zaczynają zachęcać klientów do powierzania im swoich oszczędności. Licytację zaczął Meritum Bank, który oferuje 8,5 % na tzw. „Pierwszej Lokacie”. Dlaczego pierwszej? Żeby nie było wątpliwości, że jest pierwsza i ostatnia : ) Czyli – nie jest odnawialna. Oferta jest skierowana wyłącznie do nowych klientów banku, którzy założą Konto Zarabiające. Oprocentowanie jest progresywne: 8,5% dla sumy lokaty od 500 zł do 5000 zł, 7% dla kwoty 5.000,01 zł do 10.000 zł , 5% dla powyżej 10 000,01 zł. Lokata jest zakładana na trzy miesiące. No, ale trzeba im oddać, że dorzucają miły bonus – przy galopujących cenach paliw zwracają 4 % wydatków na paliwo (maksymalnie 30 zł miesięcznie).
Zastosowano tu jeden ze sposobów oprocentowania progresywnego, naliczane są odsetki według stawki % obowiązującej w danym przedziale tabeli oprocentowania, i tylko dla kwoty nadwyżki przekraczającej dolny próg wpłaty. To ten mniej sympatyczny rodzaj, bo oprocentowanie progresywne może też polegać na tym, że nalicza się odsetki dla całej wpłacanej kwoty według stawki obowiązującej w danym przedziale tabeli.
Z ciekawą ofertą zaczyna też swój bój o nasze oszczędności Kredyt Bank (ten od latających Manna i Materny), który oferuje oprocentowanie 6,5 % dla nowych klientów banku, jeżeli zdeponują swoje pieniądze na 6 miesięcy. Lokatę można założyć od kwoty 1000 zł, i nie ma tu kwoty maksymalnej – pułap górny klient wyznacza sam. Lokata jest odnawialna (lub – jak kto chce – nieodnawialna), ale można założyć tylko jedną. No i nie ma konieczności zakładania kolejnego konta osobistego – tutaj lokatę założą bez uwiązania następnym ROR-em. Czyli haczyków jakby mniej…
A im mniej haczyków, tym bardziej rośnie zaufanie szarego klienta banku.
Dla kogo te chwilówki?
Czyli na co być przygotowanym biorąc szybki kredyt.
3.04.2012 r.
Przede wszystkim – chwilówka nie jest rozwiązaniem rozsądnym, jeżeli nie potrzebujemy nagle gotówki. Jest to wyjście raczej dla kogoś, kto ma „nóż na gardle” – gdy gotówka jest potrzebna właściwe od zaraz, i nie ma czasu na przejście żmudnej drogi ubiegania się o kredyt w banku. Albo też szansy dostania takiego kredytu nie ma wcale…
Chwilówka jest rozwiązaniem doraźnym – nie należy jej traktować jako stałe źródło dodatkowych pieniędzy. Należy o niej myśleć jako o pożyczce, którą będzie można szybko spłacić, jeżeli w perspektywie jest możliwość uzyskania gotówki z innego źródła na jej spłatę.
Do chwilówki trzeba też się przygotować. Trzeba pamiętać o tym, że zawsze lepiej jest otrzymać pieniądze na swoje konto bankowe – znaczna część kosztów chwilówek jest pochowana w obsłudze bezpośredniej klienta – przez „żywego” człowieka. Jeżeli chcemy otrzymać gotówkę do rąk własnych, będzie to zawsze rozwiązanie droższe.
Należy pamiętać o tym, że firmy udzielające szybkich pożyczek współpracują z doskonałymi windykatorami – jest to konieczne w tej branży. Jeżeli liczymy, że ktoś nam dług w jakiś zadziwiający sposób „odpuści”, to jesteśmy w głębokim błędzie – chwilówkę trzeba spłacić, i to najlepiej w jej terminie ustalonym na początku – przedłużanie długu to skokowo rosnące koszty.
Na dobrą sprawę jedyną zaletą chwilówek jest ich stosunkowo łatwa dostępność i szybkość – proces weryfikacji klienta trwa krótko i jest ograniczony do niezbędnego minimum. Podstawowe dane we wniosku, nagrana rozmowa telefoniczna, szybka decyzja – tak się to odbywa. W końcu chodzi o to, żeby pożyczyć szybko, niewiele – zazwyczaj kilkaset złotych, i na krótko – do miesiąca. I co istotne – zła historia kredytowa w BIK nie jest przeszkodą do ubiegania się o pożyczkę. Każdy oceniany jest indywidualnie i osoby ”bez bik” tez mogą chwilówkę dostać.
Proszę mnie dobrze zrozumieć – nigdy nikogo nie będę zachęcał do skorzystania z chwilówek. Jest to rozwiązanie problemów finansowych wyłącznie na krótką metę, dzięki takim pożyczkom nigdy z długów nie wyjdziemy. Powyższe uwagi wydają się łopatologią, ale lepiej tak, niż mieć złudzenia – często spotykałem ludzi, którzy tego nie rozumieli, i kończyło się błędnym kołem. Musisz – to weź, ale z pewnym planem spłaty.
Koniec lokat bez Belki.
To jak teraz będzie z podatkiem? I gdzie oszczędzać?
2.04.2012 r.
I po zwolnieniu z podatku. Do soboty można było go uniknąć, zakładają lokatę z dzienną kapitalizacją odsetek – jeżeli podatek wynosił poniżej 50 gr, nie płaciło się go wcale. I pomyśleć, że na początku urzędy skarbowe sugerowały, aby osiągane w ten sposób oszczędności samemu opodatkować, gdyż unikanie płacenia podatku było przestępstwem. Nie wykroczeniem, przestępstwem! Ciekawe, czy kogoś ukarano?
Nowelka ordynacji powoduje, że każdy osiągnięty zysk z lokaty zostanie opodatkowany – z zaokrągleniem do grosza. Czy warto zerwać lokatę z kapitalizacją dzienną, którą mamy założoną? Oczywiście, że warto, jeżeli: 1) nie stracimy odsetek, 2) mamy na oku coś ciekawszego.
Spora grupa banków już przed feralną sobotą zaczęła podnosić oprocentowanie lokat, więc nie jest wykluczonym, że jakaś część lokujących nie odczuje straty. Jednak na pewno będą w mniejszości, więc warto rozejrzeć się za nową ofertą. Aktualnie najbardziej reklamuje się BGŻ, z ofertą opisaną niżej, ale sporą część swoich oszczędności zatrzymałem w Toyota Bank, gdzie od wielu lat trzymam konto osobiste. W ofercie banku jest coś, co nazwano „plan depozytowy +19” – cóż, zawsze mieli szczęści do trudnych do odszyfrowania nazw. Polega to na zdeponowaniu kwoty 13 000 zł na 13 dni – ktoś lubi trzynastki… Obecnie oprocentowanie wynosi 6,5 % - coś mam wrażenie, że do 30 marca było 7 %, bo nowy procencik obowiązuje od niedzieli… Maksymalnie można założyć 10 lokat.
W obliczu lekkiej zapaści na tym rynku odważni mogą zechcieć spojrzeć przychylniej na instytucje parabankowe, no ale nie zawsze gra jest warta ryzyka… Co kto lubi. Najważniejsze – sprawdzić dokładnie ofertę, żeby 15 % nie zaślepiło, bo drobnego druczku nie można omijać… Wręcz winien rzucać się w oczy : )
A w gogle nadal reklamy lokat „bez Belki”, ciekawe… Niektórym czas się zatrzymał.
Na koniec ranking lokat rocznych, kwota 10 000 zł:
1. Getin Bank – 7 % - kwota do 15 000 zł,
2. FM Bank – FM lokata – 6,3 %
3. Meritum Bank Lokata Standardowa Internetowa – 6,2 %.
Po szczegóły odsyłam do banków, tu nie czas i miejsce.
Kredyt konsolidacyjny w Alior Banku.
Dlaczego właśnie tam? Bo oni ten kredyt dają.
31.03.2012 r.
W Alior banku, jak i w wielu innych bankach, można dostać kredyt konsolidacyjny. W końcu banki reklamują się jako udzielające tego kredytu. Nie można tych kredytów za bardzo porównać – każdy dostanie inne warunki, w zależności od tego, co do banku przyniesie, czyli – ile zadłużenia chce skonsolidować w jeden kredyt. Bo konsolidacja to nic innego, jak połączenie wszystkich swoich kredytów w jeden – skonsolidowany. Automatycznie spadają koszty obsługi takiego zadłużenia, więc jest jakaś ulga dla kieszeni. A dlaczego tak trudno go dostać? Bo najczęściej zaczynamy się o niego starać, gdy nasza sytuacja finansowa zaczyna przypominać rozmiarami lej po bombie atomowej - jeden wielki dramat. Trochę jak z wizytami u dentysty, póki nie boli, po co iść, jak zacznie boleć, zazwyczaj już tylko pozostaje wyrwać. Więc jeżeli liczba kredytów zaczyna nas niepokoić, najlepiej już zacząć rozważać konsolidację.
A teraz – dlaczego właśnie kredyt konsolidacyjny w Alior Banku? To proste – bo wiem, że tam kredyt można dostać. Swego czasu zajmowałem się pośrednictwem finansowym, głównie pomocą kredytobiorcom. Jeżeli kilka banków odmówiło już klientowi konsolidacji, a z usług Aliora jeszcze nie skorzystał, polecałem i pomagałem. Dlatego, że oni ten kredyt dawali. Na 10 kredytów konsolidacyjnych oni potrafili udzielić mi 8. I wcale nie na złych czy gorszych warunkach – im po prostu chciało się ten kredyt dać człowiekowi, a niektóre inne banki tą ofertę traktowały jako zło konieczne w swoich produktach finansowych – inni mają, to i my musimy.
W ofercie Aliora jest teraz zapewnienie, że rata przyznanego kredytu będzie niższa niż inne propozycje jakiegokolwiek banku. Jeżeli ktoś przedstawi taką ofertę, bank obniży ratę przy takim samym okresie kredytowania i kwocie kredytu. Kuszące, nieprawdaż? Konsoliduje się dowolnego rodzaju płatności w jedną ratę. Konsolidacja może wynosić do 150 tys zł, a to bez zabezpieczenia. Można go rozłożyć nawet na 10 lat. Formalności jest niewiele, zresztą pomaga w nich doradca, a dodatkową gotówkę można traktować jako mały prezent.
I dlatego polecam ten bank. Z praktyki, i – bo wiem.
Lokata bezkarna BGŻ. A kogo ukarano?
BGŻ promuje lokatę na 4 miesiące przy 6,3 %, ale tylko dla nowych klientów.
27.03.2012 r.
Jako do stałego klienta BGŻ, korzystającego z nowych produktów bankowych, czyli ich lokat, zadzwoniła do mnie miła Pani z infolinii. Zapytała o opinię o banku. Zgodnie z własnym sumieniem pochwaliłem za ofertę, która na pewno mocno wyróżnia się w szarzyźnie panującej na rynku. Wpływ na to ma zapewne również nerwowe oczekiwanie, co to będzie, jak za chwilę tzw. lokaty bez Belki (czyli de facto nieopodatkowane) szlag trafi, i ludziska rzucą się, na co popadnie, od kont oszczędnościowych poczynając, na dziwnych produktach „emeryckich” kończąc.
Wracając do miłej Pani – nieopatrznie zapytała o życzenia. Oj miałem jedno. Żeby umożliwiono mi założenie nowej lokaty – tzw. lokaty bezkarnej – tak miło oprocentowanej w wysokości 6,3 %. Zawierana na 4 miesiące, może być zerwana bez utraty odsetek, czy faktycznie staje się lokatą jednodniową. W związku z tym, że lubię – i potrzebuję - mieć płynną i cały czas wolną gotówkę, taki układ jak najbardziej mnie zainteresował. A tu nici – lokata służy tylko li wyłącznie do napędzania nowych klientów bankowi. Zrobiło się jakoś niezręcznie. Na pocieszenie Pani próbowała mnie zapewnić, że bank BGŻ skieruje również tą ofertę do ukaranych, czyli już korzystających z banku. No ale terminu wskazać już się nie udało – i z nowej lokaty d… blada. Jak to kiedyś mówiono w środowisku piłkarskim – nikt ci nie da tyle, ile ci Widzew obieca. Nie jest to obecnie najwyżej oprocentowana lokata na rynku, ale ze względu na jej elastyczność miła odmiana od niewolnictwa Twoich pieniędzy oferowanych przez inne instytucje bankowe. Cóż, jak nie to nie, są i inne oferty ciekawe na rynku, o czym za chwilę.
Zły co nie co dałem upust swej frustracji ostro krytykując elektroniczny serwis bankowy BGŻ, który nawet mi, dosyć wytrawnemu klientowi banków, sprawia kłopoty w obsłudze. Tak skomplikowanego systemu logowania i obsługi jeszcze nie doświadczyłem. Aż dziw, że pracownicy banku się w tym orientują, o czym się przekonałem, co najmniej dwukrotnie dzwoniąc na infolinię (już działa całkiem sprawnie) w poszukiwaniu danych, które w serwisie – nie wiedzieć czemu – ukryto przed klientem. W skali 0-10, tak skwapliwie zaproponowanej przez miłą Panią, dałem całe zero. Cyfrą 0. Strona na ramkach? Ja wiem, że facebook cichaczem powrócił z małym retro, no ale te suwaki… Kicha. Rankingi notorycznie wygrywa mbank, jest się na kim wzorować, proponuję zajrzeć, a i bezczelne skopiowanie nie zaszkodzi – gorzej i tak już być nie może.
A co do nowych lokat, za wkrótce napiszę o ofercie Toyota Bank. Bądźcie czujni.
Na koniec jak zwykle nieustający ranking - tym razem najlepsze lokaty bankowe na 3 miesiące dla kwoty co najmniej 5000zł:
1. Meritum Bank - Pierwsza lokata - 8,5 %
2. Neo Bank - Lokata onLINE 3M - 6 %
3. Getbank - lokata terminowa - 6 %
RRSO - z czym to jeść?
Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania chwilówek. Kto ma apetyt na rekord?
27.03.2012 r.
Zadałem sobie nieco trudu, aby prześledzić tak ciekawy temat, jak na czym to polega słynne RRSO – Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania. Wikipedia podaje, że jest to „stopa procentowa wyliczona zgodnie z ustawą z dnia 12 maja 2011r. o kredycie konsumenckim”. Z zasady ma to pozwolić klientowi porównać oferty kredytowe, gdyż RRSO uwzględnia pozostałe koszty kredytu, w tym prowizje. Instytucja udzielająca kredytu ma na obligatoryjnie przedstawić wysokość RRSO, zanim udzieli nam pożyczki. Należy pamiętać, że nie jest to koszt pożyczki, tylko wskaźnik jej rzeczywistego oprocentowania – w zależności od tego, kiedy spłacimy dług, koszt może być niski bądź znacząco wysoki. Np. 100 złotych pożyczone na mniej więcej 70 % RRSO będzie nas kosztowało po tygodniu około złotówki, a po roku – 70 zł.
Na RRSO należy patrzeć przez pryzmat obowiązujących od 2006 roku przepisów tzw. ustawy antylichwiarskiej. Stosownie do nich maksymalna wysokość odsetek wynikających z czynności prawnej nie może w stosunku rocznym przekraczać czterokrotności wysokości stopy kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego – czyli są to odsetki maksymalne. Obecnie jest to 4 x 6 % = 24 procent.
Jak już mamy tę wiedzę, możemy sobie pośledzić informacje podawane przez oferentów szybkich pożyczek pozabankowych, tzw. chwilówek. Chwilówka winna być traktowana jako pomoc doraźna, a nie rozwiązanie długoterminowe – to chyba jasne, jeżeli nie – vide pierwszy akapit. Zapisy brałem ze stron popularnych oferentów pożyczek – tych, którzy brylują w wynikach wyszukiwania gogle, według stanu na dzień 24.03.2012 r. I tak w Providencie RRSO = 67,77% . No ale sami uważają, że przy pożyczkach krótkoterminowych „w opinii naszych Klientów nie jest pomocny do oceny tego, czy pożyczka jest korzystna”. Hehehe… dobre. Trzeba im jednak oddać, że są uczciwi – lojalnie uprzedzają, że RRSO znacznie rośnie, jeżeli sami zdecydujemy się na obsługę bezpośrednią, czyli ktoś do nas przyjdzie i ratę odbierze. Przy spłacaniu kredytu samodzielnie koszt jest wręcz diametralnie niższy – takie rozwiązanie polecam, jeżeli komuś przyjdzie ochota na skorzystanie z ich oferty. No bo są na rynku firmy, które liczą sobie duuużo więcej, jak się okazuje, wręcz wielokrotnie (!!!).
Na przykład Soho Credit - RRSO: 1640.4% . Na stronie oczywiście mają znak rzetelna firma – rzetelnie ostrzegają, że będzie dosyć drogo. Ale realia nie przerażają – 500 zł pożyczona na 14 dni kosztuje 57,90 zł. Jak przypili i człowiek musi, to jeszcze nie zbankrutuje. Następni: sms365.pl – tu będzie grubo – RRSO przy pożyczce na 15 dni to – uwaga – 8348 % !!! Hoho, żyć, nie umierać. No ale trzeba oddać, że przy pożyczce na 30 dni jest to ok. 1400 %, czyli bankructwo raczej nie grozi. Dla pocieszenia powiem, że są inni, którzy chyba mają ambicję pobicia jakiegoś rekordu: znalazłem RRSO na poziomie 31385,96% przy pożyczce 600 zł na 15 dni - to jest wynik, nieprawdaż? Z litości takiego usłużnego pożyczkodawcy nie podam z nazwy - strach się bać.
A konkluzja jest krótka – nie musisz, nie pożyczaj. A jak już musisz, sprawdź bardzo uważnie informację o RRSO i ustal pełny koszt pożyczki, żeby na koniec nie musieć… pożyczać dla jej spłacenia. Podobno rekordziści – osoby fizyczne – w Polsce mają po ponad 30 – 40 milionów długu. Tu i lotto nie pomoże.
A na koniec nieustający ranking najkorzystniejszych pożyczek i kredytów - dziś kwota: 1 000 PLN, okres: 1 miesiąc:
1. Crédit Agricole - Prostoliczony kredyt gotówkowy - Wysokość raty 1007.51 zł, Oprocentowanie: 9.39 % / w skali roku, prowizja: 0.75 % / jednorazowa.
2. ING Bank Śląski - Pożyczka pieniężna bez Programu ubezpieczeniowego - Wysokość raty 1 010.42 zł, Oprocentowanie: 13.25 % /
w skali roku, Prowizja: 0 zł.
3. Kredyt Bank - Nowy Kredyt Gotówkowy - Wysokość raty: 1 011.60 zł, Oprocentowanie 14.84 % / w skali roku, Prowizja: 0 zł.
Które konto bankowe wybrać? I jak?
Jak połapać się w gąszczu promocji kont bankowych? I jak korzystać z rankingów?
27.03.2012 r.
Które konto bankowe osobiste wybrać? Nieustannie jesteśmy bombardowani rankingami ukazującymi się na różnego rodzaju portalach, w gazetach i porównywarkach, bo i takie już istnieją. Prawda jest taka, że nie ma klienta, który jest idealnym odpowiednikiem standardowego klienta zakładającego konto. Zawsze będziemy musieli traktować taką klasyfikację tylko jako pomocniczą, bo nie jest możliwym, aby zastosowanie jakichkolwiek kryteriów spowodowało dopasowanie konta w sposób perfekcyjny właśnie do Ciebie. Aby uniknąć pułapek, które czasami czyhają jako w różny sposób ukryte opłaty, należy przede wszystkim przeanalizować swoje własne potrzeby i ewentualnie ograniczenia, które nie będą dla nas zbyt uciążliwe (lub wręcz neutralne). Do takich należy na pewno liczba wypłat gotówki w miesiącu z bankomatu – niektóre banki pozwalają na tylko kilka darmowych, za to z dowolnego bankomatu w kraju. Musisz się też zastanowić, czy jest dla Ciebie absolutnie koniecznym dokonywanie obsługi konta w asyście pracownika banku – kontakt z „żywym” pracownikiem jest zawsze gdzieś płatny, w końcu bank musi na zatrudnienie tego pracownika jakoś zarobić. Warto też sprawdzić, co nam bank zaoferuje, poza możliwością przechowywania naszych pieniędzy – skoro już je dostał, niech Cię czymś nagrodzi. Może to być procent od dokonanych transakcji bezgotówkowych – niektóre banki dają już – przy spełnieniu kumulatywnie różnych czynników – nawet 4 % zwrotu. Może to być także przyczepione do ror-a konto oszczędnościowe, lub też możliwość założenia wysokooprocentowanych lokat, lub rachunków inwestycyjnych.
Gdy już wybierzemy to najlepsze dla nas konto, pamiętajmy, że jeżeli nie mogliśmy się zdecydować, a różne banki konkurowały różnymi zachętami, możliwym jest założenie kilku kont bankowych, w różnych bankach. Znakomita większość kont w polskich bankach jest obecnie w obsłudze bezkosztowa lub kosztuje najwyżej kilka złotych, więc może warto trzymać konto w kilku bankach. Polacy standardowo mają konto w najwyżej 2 bankach, na zachodzie liczba ta jest co najmniej dwukrotnie większa.
W konkluzji – rankingami kieruj się zawsze tylko pomocniczo. Zawsze dodatkowo sam sprawdź ofertę banku. I pamiętaj, że nie musisz mieć jednego konta bankowego – posiadanie kilku jest wyrazem naszej wysokiej świadomości o dostępnych w Polsce produktach bankowych.
Na koniec krótka informacja z ostatniego rankingu najlepszych kont bankowych (11.03.2012 r.) Gazety Wyborczej i serwisu kontomierz.pl:
Najlepsze konta osobiste dla tzw. tradycjonalisty:
1. Bank Pocztowy – Pocztowe konto Nestor
2. Deutsche Bank PBC – db Koneser
3. Eurobank – Kontao Classic
Konto osobiste dla klienta aktywnego:
1. Eurobank – Konto Prestiże
2. Bank Milennium – Dobre konto
3. Bank BGŻ – Konto z Podwyżką
Rachunek ror dla Kowlaskiego
1. Bank Milennium – Dobre konto
2. Bank BGŻ – Konto z Podwyżką
3. Kredyt Bank – Ekstrakonto Plus. Bank BGŻ – Konto z Podwyżką
Po szczegóły odsyłam do w/w serwisów internetowych.
Bank BGŻ daje gwarancję.
Najniższa marża kredytu hipotecznego w BGŻ. Ktoś się założy?
27.03.2012 r.
Najniższa marża kredytu hipotecznego w BGŻ. Ktoś się założy?
W połowie marca gruchnęła wieść, że – przynajmniej na chwilę – wrócą dobre czasy, gdy o uczciwy kredyt mieszkaniowy nie trzeba było walczyć jak lew, a franek był walutą bliską portfelowi, a nie odległą jak kometa Harleya. Bank BGŻ rozpoczął promocję swojego kredytu hipotecznego i z każdym chętnym jest gotów się założyć, że nikt nie da niższej marży, niż oni – czyli 1 %. Jest jedno ale marża w konkurencji nie może wynikać ze sprzedaży wiązanej innego typu, niż ta, którą oferuje BGŻ. Czyli trudne do zrealizowania, ale możliwe ;]
Ponadto brak jest również prowizji za wcześniejszą spłatę, 0 % to poziom wyjściowy za udzielenie kredytu, a skredytować można 100 % wartości nieruchomości.
Oczywiście, jak każda oferta, ta też ma swoje ograniczenia. Promocyjna marża dotyczy
kompletnych wniosków w Banku BGŻ do 30 kwietnia 2012 r. przez klientów, którzy zawrą umowę o wszystkie następujące produkty oferowane przez Bank BGŻ:
- konto osobiste w Planie Aktywnym z miesięcznym wpływem na to konto co najmniej 2.000 zł wraz z kartą debetową,
- kredytową kartę płatniczą z miesięcznymi operacjami bezgotówkowymi w cyklu rozliczeniowym na łączną kwotę co najmniej 300 zł
- ubezpieczenie nieruchomości „Pewny Dom” albo „Pewny Dom Plus” od ognia i innych zdarzeń losowych.
Wyżej opisana marża jest stała, jeżeli utrzymujemy przez okres kredytowania w/w produkty. Utrzymanie konta osobistego to przynajmniej 18 zł miesięcznie. Wychodzi, że może znów będzie warto wziąć kredyt hipoteczny, bo o ile nadal nie jest to tanie rozwiązanie, to przynajmniej w przypadku BGŻ przejrzyste. Tak po prawdzie mam zamiar najpóźniej w kwietniu spróbować przećwiczyć uzyskanie tego kredytu na sobie, więc może będę miał tez trochę osobistych uwag z punktu widzenia „mistery” klienta. A że lubię takie przygody, więc z pewnością je opiszę.
Na koniec nieustający ranking najlepszych kredytów hipotecznych, dziś tylko ze wskazaniem najjaśniejszych obecnie gwiazd firmamentu:
Eurobank: Kredyt z marżą 0,99% dostępny dla kredytów z LTV poniżej 85 %, pod warunkiem opłacenia prowizji za udzielenie kredytu w wysokości 2 %, oraz przelewania wynagrodzenia na konto osobiste w eurobanku oraz przystąpienia do ubezpieczenia na życie. Plus jako dodatki: finansowanie kosztów remontu i wykończenia mieszkania, a także przeprowadzki.
ING – 0 % prowizji, 0 zł za rozpatrzenie wniosku oraz 0 zł za wcześniejszą spłatę. Tyle że mamy gwiazdki: Oferta „0% prowizji" dla tych, które mają konto osobiste w ING. RRSO dla oferty „0% prowizji" na dzień 1.3.2012 r. wynosi 7,77%.
Znalazłem swoje konto oszczędnościowe.
Mały haczyk – było ono najlepsze już w kilku bankach.
27.03.2012 r.
Już tłumaczę – każdemu z nas (mam nadzieję) trafia się czasem jakiś przypływ gotówki, który mógłby sobie trochę poleżeć na koncie, ale najlepiej takim, gdzie coś zarobi, a nie będzie zablokowany na lokacie jak średniowieczny fort podczas najazdu Tatarów. I właśnie do takich celów służą konta oszczędnościowe – wpłacasz i wypłacasz kiedy chcesz, a odsetki każdego dnia powiększają stan Twych zasobów. Oczywiście konto oszczędnościowe odpowiada charakterystyką lokacie jednodniowej, lub takiej z codzienną kapitalizacją odsetek – tu również nie stracimy zarobku w przypadku nagłej konieczności zrealizowania wypłaty.
Niestety urokiem kont oszczędnościowych jest stan, w którym nigdy jedno nie pozostaje długo najlepszym. Swoją przygodę rozpoczynałem od konta spiętego z kontem osobistym w Toyota Bank – głównie dlatego, że to ror jest również oprocentowany, stale, na około 2-3 %. Oszczędności zazwyczaj mają 4-5 %. Na pamiątką po tym fakcie pozostaje mi konto osobiste, które nie ma opłat za pierwsze 3 wypłaty z dowolnego bankomatu w kraju.
Potem weszło Konto Mocno Oszczędzające w Polanku. Procent na początku był imponujący, więc skwapliwie przeniosłem tam całe oszczędności, przy okazji będąc obdarowanym kontem osobistym, nad promocją którego do dnia dzisiejszego rozwodzi się Justyna Kowalczyk. Jednak gdy wprowadzono za nie opłaty, zamknąłem ror, otworzyłem rachunek pomagający, i odpuściłem sobie przechowywanie nadwyżek gotówki w ex-greckim banku. Ostatnio wprowadzili kolejne opłaty, co spowodowało oburzenie klientów, ale to nie temat ten post.
A z ostrą promocją – która do dziś zadziwia fachowców – wszedł w rynek oszczędności BGŻ, gdzie lokaty z codzienną kapitalizacją odsetek pozwalają nadal nieźle zarobić. Jak już wspominałem wyżej, mocno przypominają one konto oszczędnościowe, więc zostałem na dłużej.
Podsumowując – warto szukać tego, co najlepsze, uważnie trzymając rękę na finansowym pulsie. Jedni zbierają gotówkę, inni ją pożyczają – jak bankowi zależy, to i klientowi się opłaci.
Na koniec kroczący ranking najlepiej zarabiających oszczędności, obejmujący aktualne promocje:
1. Deutsche Bank PBC - db Konto Oszczędnościowe 24h z dzienną kapitalizacją odsetek, Oprocentowanie: 10.00 %, ma zastosowanie, jeśli saldo rachunku nie przekracza 10 000 zł; Oferta ważna do 31.03.2012r.
2. BNP Paribas - Konto WIĘCEJ oszczędnościowe, Oprocentowanie: 6.50 %; Kapitalizacja dzienna w dni robocze.
3. DnB Nord – Konto Oszczędnościowe, Oprocentowanie: 6.00 % w skali roku.
A gdybym tak szukał kredytu…
Spróbowałem znaleźć najlepszy kredyt gotówkowy. I oto, co mi wyszło.
27.03.2012 r.
A gdybym tak szukał kredytu…
Spróbowałem znaleźć najlepszy kredyt gotówkowy. I oto, co mi wyszło.
Zacząłem od promocji – najpierw w oczy rzucił mi się kredyt Alior Banku. Z gwarancją najniższej raty. Z prowizją 0 %. I wypłacą nawet w 1 dzień, i do 150 tys. zł bez poręczycieli i zabezpieczeń. I zawieszą spłatę na 3 miesiące – bezpłatnie. W przykładzie reprezentatywnym RRSO wyniosło 22,54 %.
No ale potem zobaczyłem Chucka Norrisa, który kazał mi pójść do BZ WBK. A tam: decyzja w 10 minut, do wysokości 20-krotności swoich zarobków netto, do 100 000 zł, na dowolny cel, okres kredytowania do 72 miesięcy. I jak tu odmówić Morrisowi? Strach ryzykować. Takiemu nawet mięsny jeż nie podskoczy.
Zaryzykowałem i sprawdzałem dalej, aż tu nagle wyskoczył mi Getin Bank, a tam: kredyt na PIT i 100 zł w prezencie – czyli łapanka na lep darmowej kasy na dzień dobry. Wolałbym dobre warunki, więc sprawdzam dalej: prowizja 0%, kwota do 150 000 zł, okres kredytowania do 100 miesięcy, wystarczy dowód osobisty i PIT-11, PIT-40 lub PIT-40A.
A potem jeszcze zobaczyłem Kredyt bank, gdzie rzeczywiste roczne oprocentowanie wynosi 17,76%, i kolejna prowizja 0 zł. I Credit Agricole, gdzie 10 zł kosztów miesięcznie za każde pożyczone 100 zł, gdzie RRSO z przykładu wynosi 23,8%. I jeszcze Eurobank, a tam 0 zł prowizji, też na PIT lub na wyciąg z konta, "udzielony od ręki" - cudzysłów od banku. RRSO dla przykładu 31,5 %.
I wyszło mi, że jeszcze niewiele wiem, a liczenie kosztu kredytu to wciąż wyższa matematyka. Więc skorzystałem z porównywarki i wyszło, że ING Bank Śląski jest moim bankiem. Ergo - szukajcie, a znajdziecie. W polskim Internecie jest mnóstwo ofert kredytowych. Nikt nie jest w stanie zadać sobie tyle trudu, żeby każdą z nich dokładnie prześledzić, przeanalizować i ocenić. Pewnym jest, że porównywarki nie są rozwiązaniem idealnym, bo jednak często zawierają jakieś nieścisłości, lub nie wezmą pod uwagę wszystkich czynników. Ale skoro nie ma rozwiązań idealnych, to może pozwolić systemowi wybrać najlepsze oferty kredytów z podstawowych danych przekazanych mu do dokonania wyboru, a najlepsze 3 do 5 ofert i tak samemu porównać i przeliczyć, aby poznać najlepszą. Ja tak zrobiłem i się opłaciło.
A tak naprawdę najlepiej, jakby tak nie pożyczać wcale… Oj się człowiek rozmarzył…
|